Historia lubi się powtarzać

Fred Kearney - unsplash

Przeglądając pełne entuzjazmu doniesienia medialne relacjonujące pojawienie się na niebie podczas defilady wojskowej w Paryżu latającego żołnierza – miałem déjà vu.



Przypomniała mi się bowiem scena z filmu François Truffaut „Fahrenheit 451”, powstałego na podstawie książki Raya Bradbury’ego. Oto główny bohater, strażak Guy Montag, ucieka przed pościgiem. W pewnym momencie chowa się przed nadlatującym patrolem policji…



Po raz kolejny ktoś wyreżyserował nam przyszłość. Ale to tylko początek proroctwa wyroczni delfickiej. Fahrenheit opowiadał historię świata, gdzie czytanie książek było zakazane. Dlaczego? Były one ogniwem wywrotowym, źródłem rewolucyjnych, niebezpiecznych poglądów, mącących w głowach, powodujących depresję i stany melancholijne. Stąd strażacy mieli ręce pełne roboty i jako przedstawiciele opresyjnego systemu gasili palące problemy, dokonując nalotów na domostwa i trawiąc w ogniu ostatnie sztuki rozmaitych woluminów.

W zamian dostępna była inna rozrywka – telewizja interaktywna. Status rodziny wyznaczany był przez wielkość ekranu i liczbę plazm w domu.

Ta interaktywność przedstawiona u Bradbury’ego także powoli staje się faktem. Istnieje już możliwość współuczestniczenia w pokazach wideo dzięki live streamingowi. Stąd tylko krok do szansy współkreowania dzieł filmowych czy telewizyjnych – tak jak to przedstawione jest w wizji Truffauta, kiedy podekscytowana żona Guy’a, dzieli się z mężem informacją, że wybrano ją by „zagrała” w serialu. Na czym polega jej rola? Broń boże nie chodzi o realizację jaką znamy z dzisiejszych produkcji, ponieważ Linda Montag nie ma zamiaru ruszyć się sprzed kanapy. Zresztą zobaczcie sami…



No dobrze, ale jaka to kasandryczna przepowiednia się już ziściła? Czytelnictwo Drodzy Państwo. A raczej jego brak. Z opublikowanych w marcu tego roku wyników badań Biblioteki Narodowej wynika, że w naszym kraju jest „aż” 37% osób, które w ciągu roku przeczytały jedną książkę. I od razu uprzedzę pytania – jako książkę zakwalifikowano tu także e-booki oraz audiobooki (te czyta i słucha jeszcze mniej, bo kolejno 5% i 4%). Co więcej niekoniecznie były to pozycje sygnowane nazwiskiem Dostojewskiego, Kafki czy Tokarczuk. Tego nie zbadano, ale przypuszczam, że nie ma się co łudzić…

Ktoś powie – i co z tego? Nawet lepiej, zwłascza w erze ekopoprawności, bo mniej lasów się wycina. Niby tak, ale mam wrażenie, patrząc na niektóre zachowania społeczne, poziom klasy politycznej, tendencje do nasilania się nacjonalistycznych odchyleń, podważanie faktów naukowych, brak umiejętności prowadzenia kulturalnej debaty publicznej… że jednak brak kontaktu ze słowem pisanym zamienia nas w Lindy, czyli osoby pozornie szczęśliwe, leczące ataki depresji baterią medykamentów, a w ostateczności przetaczaniem krwi, wyłączające myślenie i tkwiące w marazmie intelektualno-emocjonalnym niczym embrion. Nie chcemy słyszeć, nie chcemy się zastanawiać, nie chcemy przeżywać, bo to może być niebezpieczne, bolesne (kłania się TMT, czyli Teoria Opanowania Trwogi). Wolimy wypychać ze świadomości, lekceważyć, bazować na jednym źródle, posługując się mapą na której są tylko południki albo tylko równoleżniki.

Smutne.


Ps. Pisze to człowiek, który sam wziął mocny rozwód z książką – wciąż czytam, ale zauważalnie mniej – z uwagi na czas, attention span, information overload, zachwiany work life ballance, słabych współczesnych pisarzy i jeszcze szereg innych przyczyn, których nawet nie umiem sobie wytłumaczyć. A co dopiero Młodosmartni, uzależnieni od Tik-Toka, żyjący w erze emoji, czyli cyfrowych hieroglifów. Zaraz, zaraz, czego? Czyżby znowu powtórka z historii?

Ps.2 Pisze to człowiek, który już zatracił umiejętność pisania tradycyjnego.

[ FOTO: Fred Kearney – unsplash ]

One thought on “Historia lubi się powtarzać”

  1. Skryty influencer
     ·  Reply

    W rzeczy samej drogi autorze system wyparcia, który stosujemy na przykład spożywając mięsne dania zyskuje coraz szersze grono użytkowników. Wypieramy wszystko co dla nas zbyt trudne jak choćby czytanie lub niewygodne poglądy polityczne. Wyparcie tego co trudne jednocześnie pomaga nam wytłuścić to co proste. Z łatwością przyjmujemy radykalne tezy.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

*

© 2019 Och, ten Mazurkiewicz. All rights reserved. Photos by Maz